niedziela, 7 sierpnia 2016

Rydze smażone na maśle.

Do lasu idę po ciszę, po chwilę z własnym przyspieszonym oddechem, po czas spędzony sam na sam ze sobą. Oddycham pełną piersią, wystawiam twarz do słońca na polanie, prostuję zmęczone plecy. Słucham. O piątej nad ranem, zaraz po wschodzie słońca kolory mają szarą patynę. Liście lakieruje na błysk rosa. Krzyczą ptaki po przebudzeniu, strącają wilgoć z drzew na moją głowę, za kołnierz... Stoję. Myślę. Zbieram siły na dzień, który przede mną...

składniki:
200 g rydzów
2 łyżki masła klarowanego
2 ząbki czosnku
sól do smaku



Grzyby dokładnie myjemy, osuszamy na ręczniku kuchennym, tak żeby pozbawić je jak największej ilości wody, obcinamy nóżki do wysokości 3 mm. Małe kapelusze pozostawiamy w całości, duże kroimy na ćwiartki. Masło rozpuszczamy na patelni, wkładamy na nią rydze kapeluszami do dołu. Grzybów nie powinno być na patelni zbyt wiele, bo ilość wody która z nich wypłynie może spowodować, że zwyczajnie zaczną się one dusić zamiast smażyć. Smażymy rydze około 5 minut na średnim ogniu. w połowie smażenia dodajemy pokrojony w cienkie plastry czosnek. Po pięciu minutach odwracamy grzyby na minutkę na drugą stronę. Podajemy ze świeżym chlebem, opcjonalnie z serem pleśniowym w towarzystwie białego wina. Grzybki można na koniec posypać pokrojoną drobno kolendrą. smacznego:)



Masło można sklarować samemu. Rozpuszczamy powoli tłuszcz na patelni i zbieramy z wierzchu pianę, czyli nieczystości. Gotowe.

wtorek, 19 lipca 2016

Placuszki z cukinii z marchewką.

Wypijam duszkiem szklankę kwaśnego kompotu i wracam do córek. Bawimy się w chowanego, rozwieszamy pranie, ubieramy swetry, idziemy na spacer. Po drodze wymieniam, na życzenie Milenki, marki wszystkich mijanych samochodów. Gotujemy piaskowy obiad, w bardzo poważnej, dziecięcej kuchni polowej; częstujemy gości. Wracamy niespiesznie, dziś dłuższą drogą, do domu. Kupujemy cukinię, marchewkę i pietruszkę, na przygotowanie obiadu nie zostało bowiem zbyt wiele czasu...

Przepis na szybki i bardzo tani obiad.
Porcja dla 2 osób.

Składniki:
1 średnia cukinia (około 400 g)
1 marchewka (około 50 g)
1 łyżka śmietany
1 jajko
2 czubate łyżki mąki ziemniaczanej
pół łyżeczki soli
odrobina pieprzu





Cukinię ścieramy na grubym tarle, podobnie obraną uprzednio marchewkę,
solimy i pieprzymy i pozostawiamy na kilka minut.
Odsączamy, wyciskamy z cukinii wodę. Cukinia docelowo powinna zawierać jej jak najmniej.
Jajko roztrzepujemy, dodajemy śmietanę, mąkę, starannie mieszamy.
Jajko ze śmietaną i mąką dodajemy do cukinii. Mieszamy. Smażymy na złoty kolor, na dobrze rozgrzanym oleju rzepakowym, z obu stron. 
Podajemy z tzatziki, pikantnym sosem pomidorowym, albo solo, posypane pietruszką.
Świetne jako dodatek do innych dań.

czwartek, 30 czerwca 2016

"Może pan się o mnie oprze, Pan tak więdnie panie koprze", czyli wspomnienie o koperkowej mojej babci i mamy.

W parku prowadzimy rozmowy o tym co dawniej i co dziś. O kolejkach, pralce frani, oranżadzie, pierogach z kaszą gryczaną i kozim serem. Dzieci rysują kredą na chodniku, dziewczynki ubrane w letnie sukienki w kwiaty, chłopcy w kraciastych spodenkach. Babcie tęsknią za tym co było, mamy cieszą się z tego co mają. Kołyszą wózki, karmią dzieci, spacerują, robią babki z piasku. Jest inaczej niż wtedy kiedy my byliśmy dziećmi, ale tak na prawdę bardzo tak samo. 
Ps. Pozdrowienia dla przemiłej babci, która przychodzi codziennie z małą Ewą i dla wszystkich mam dwójki małych dzieci. Dziękuję Wam za wsparcie, słowa otuchy i rozmowy nie tylko o dzieciach. (na szczęście:)

Składniki:
jedna duża marchewka (150)
2,5 litra bulionu warzywnego
100 g masła
pęczek koperku
3 - 4 duże ziemniaki pokrojone w kosteczkę
100 ml śmietany 18 procent do zup i sosów
pół łyżeczki soli



Marchewkę obieramy i kroimy w talarki. Masło rozpuszczamy w garnku na dnie i wsypujemy marchewkę, a zaraz potem koper, dokładnie wymyty, pokrojony drobno. (1/3 pokrojonego kopru zostawiamy i dodamy do zupy na ostatnie dwie minuty gotowania). Całość podsmażamy, na malutkim ogniu, mieszając od czasu do czasu, przez około 5 do 7 minut. Dodajemy ziemniaki i sól, po upływie 2 minut zalewamy całość bulionem. Gotujemy na małym ogniu około pół godziny. Na koniec dodajemy wspomniany już wcześniej koperek. Kiedy zupa nieco przestygnie dolewamy śmietanę. (W gorącej zupie śmietana się zetnie). Smacznego:)


poniedziałek, 27 czerwca 2016

Delikatna tarta warzywna z kaszą kuskus.

Składniki ciasta (spodu tarty):

  • 220 g maki pszennej
  • 120 g masła
  • 1 żółtko
  • pół łyżeczki soli
  • odrobina śmietany, jeśli będzie taka konieczność
Mąkę przesiewamy, dodajemy masło pokrojone w małe kawałeczki,  żółtko i sól. Sprawnie i szybko zagniatamy ciasto. (Kiedy ciasto nie będzie się chciało zagnieść, dodajemy odrobinę gęstej śmietany.) Zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na około pół godziny. Po wyjęciu z lodówki wałkujemy zimne ciasto, używamy do tego jak najmniej mąki do podsypania ciasta. (Im więcej mąki podsypiemy i im więcej dodamy śmietany do zagniecenia ciasta, tym będzie ono twardsze i mniej kruche.) Po rozwałkowaniu i ułożeniu w brytfance wstawiamy do do piekarnika (grzanie góra - dół), rozgrzanego do 170 st. C. Pieczemy ok. 10 - 12 minut.

Ciasto użyte jako spód tarty można wysypać fasolą. (Uprzednio przykrywając rozwałkowane i umieszczone w formie ciasto papierem do pieczenia.) Brzegi tarty pod wpływem ciepła nie opadną, ale po 10 minutach należy ciasto wyjąć z piekarnika, zdjąć papier i fasolę i dopiec jeszcze jakieś 5 minut. Przykryte fasolą ciasto piecze się wolniej.


Pozostałe składniki:

150 g fasolki szparagowej
3 - 5 małych pomidorów pokrojonych na ćwiartki
1 jajko
100 ml śmietanki 18 procent do zup i sosów
pół czerwonej papryki pokrojonej w drobną kosteczkę
łyżeczka soli
pół łyżeczki pieprzu ziołowego
garść drobno posiekanej kolendry
pół opakowania (125 do 150 g surowej) kaszy kuskus
opcjonalnie ekologiczna kostka bulionowa


Kaszę przyrządzamy zgodnie z opisem na opakowaniu (możemy kaszę zalać nie wodą, a bulionem powstałym z rozpuszczenia kostki bulionowej, doda to kaszy nieco więcej smaku), dosalamy wedle własnego uznania. (Dla mnie to około pół łyżeczki soli.) Fasolkę szparagową gotujemy al dente, odcedzamy. Paprykę kroimy w drobną kostkę. Jajko ubijamy na puszystą masę wraz ze śmietanką (2 - 3 minuty), na koniec ubijania dodajemy gotową kaszę kuskus. Masę z kaszy jajka i śmietanki wylewamy na podpieczony spód tarty. Na wierzchu układamy fasolkę , pomidorki, posypujemy papryką. Całość posypujemy pieprzem i solą. Możemy polać po wierzchu łyżką oliwy. Wkładamy do piekarnika na około 15 - 20 minut. Temperatura pieczenia 170 st. C.  Podajemy gorącą, posypaną drobno posiekaną kolendrą. Smacznego.





czwartek, 9 czerwca 2016

Lemoniada dla ochłody.

Kiedyś było tak, że cały dzień spędzałam z siostrą bawiąc się w piaskownicy, pływając w basenie, skacząc w gumę... Kiedyś było tak, że w telewizji nadawano tylko dwa programy, ale i to było dla nas za wiele, jak tylko zaczęły się wakacje... Kiedyś nie było w ogóle internetu, (Tu zapewne niektórzy otworzą szeroko oczy:) do kina chodziło się sporadycznie, telefon był na poczcie, a czekolada w Pewexie albo na święta...
Kiedyś byłyśmy bardzo szczęśliwe mając obtłuczone kolana, mnóstwo kolegów, stare rowery, a wieczorem badmintona przed domem...
Kiedyś byłyśmy dziećmi i lemoniada w duecie z drożdżowym ciastem mamy smakowała nadzwyczaj dobrze:)

Niezwykle prosty przepis na lemoniadę domowej roboty.
Można dodać do niej również sok wyciśnięty z pomarańczy, wodę źródlaną zamienić na gazowaną, różne warianty wchodzą w grę, wszystkie smakują tak samo dobrze:)

Składniki:
1,5 l wody źródlanej
1,5 dużej cytryny
kilka listków mięty
4 płaskie łyżki cukru
kilka kostek lodu

Wodę słodzimy. Wyciskamy sok z jednej cytryny. Połowę cytryny po dokładnym uprzednim umyciu kroimy w  cieniutkie plasterki i dodajemy do dzbanka wraz z listkami mięty (miętę zgniatamy w dłoniach później jeszcze w dzbanku, żeby oddała swój smak i aromat) i pokruszonym (albo w kostkach, jeśli nie ma możliwości bezpiecznego i szybkiego pokruszenia) lodem.
Smacznego:)

Jeśli chcemy przechowywać lemoniadę nieco dłużej nie należy wrzucać do dzbanka cytryny ze skórką. W przeciwnym razie napój po jakimś czasie zgorzknieje.


 




wtorek, 24 maja 2016

Tort dla mojej córeczki, tiramisu truskawkowe.

Pamiętam jakby to było wczoraj, kiedy przywiozłam ją do domu. Pół metra wysokości, niespełna trzy kilogramy wagi, błękitne oczy, prawie całą dobę zamknięte. Później przestała tylko spać i zaczęła się uśmiechać i podkradać coraz więcej mojej uwagi...
Pierwszy ząbek i kroczek i pierwsze urodziny, pierwszy całus, zjedzony samodzielnie talerz zupy, wszystko za nami...
Wczoraj pierwszy raz została sama u koleżanki, moja duża córeczka i wcale nie tęskniła za mamą. Za szybko dorastasz skarbie...

Urodzinowy tort mojej córki, (która skończyła właśnie dwa lata) tiramisu truskawkowe.

Przepis przewiduje użycie formy do pieczenia o średnicy 26 cm

Składniki:

Biszkopt:
8 dużych jaj (temperatura pokojowa)
120 ml oleju roślinnego
200 g przesianej mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
200 g cukru drobnego do pieczenia
2 torebki cukru waniliowego

Masa:
250 g serka mascarpone
500 ml. śmietanki 30 procent do deserów
4 płaskie łyżki cukru pudru

1 kg truskawek do dekoracji i przekładania tortu
szklanka mocnej herbaty czarnej z sokiem z cytryny do ponczowania biszkoptu
300 g niskosłodzonego, najlepiej ekologicznego (bez dodatku cukru), dżemu z truskawek
Duża paczka biszkoptów (paluchy) do dekoracji




Biszkopt
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 170 stopni, funkcja pieczenia góra - dół.
Tortownicę smarujemy dokładnie masłem, brzegi oprószamy bułką tartą.
Żółtka oddzielamy od białek, z białek i drobnego cukru ubijamy sztywną błyszczącą pianę.
Mąkę przesiewamy, łączymy z proszkiem do pieczenia. żółtka oraz olej ubijamy na gładka puszystą masę. Powoli dodajemy połowę mąki i cukier waniliowy nadal ubijając. Więcej już nie miksujemy.
Mieszamy, puszysta masę z żółtek, drewnianą, albo dużą plastikową łyżką dodając powoli pianę i dosypując stopniowo pozostała mąkę. Puszystą masę przelewamy do formy. pieczemy około 35, 40 minut, do zarumienienia się ciasta. Wyjmujemy z piekarnika, czekamy aż ciasto ostygnie, otwieramy formę.

Biszkopt przekrawamy na 3 części. Ja to robię starą sprawdzoną babciną metodą. Najpierw delikatnie nacinam ciasto ostrym nożem, później zawijam na palce wskazujące nitkę o długości większej niż średnica ciasta i nitką właśnie, delikatnie, cały czas kontrolując poziom cięcia, z jednej i drugiej strony przekrawam biszkopt. Najlepiej mieć do tej czynności pomocnika, który będzie delikatnie przytrzymywał ciasto od góry i sprawdzał, czy tniemy równo.
Każdą z części pączujemy (czyli skrapiamy równomiernie) delikatnie ostudzoną herbatą z cytryną.



Masa:
Śmietankę ubijamy na sztywno (chłodną wyjętą prosto z lodówki), dodając do niej w trakcie ubijania powoli cukier puder. Do ubitej na sztywno śmietanki dodajemy, po jednej łyżce, serek mascarpone nadal całość miksując, teraz już na wolnych obrotach. Po dodaniu całego serka miksujemy jeszcze dwie, trzy minuty do uzyskania jednolitej gęstej masy. 

Na kolejnych warstwach biszkoptu smarujemy cieniutko dżemem i układamy na nich pokrojone w cienkie plasterki (albo połówki jak kto woli) truskawki. Całość przykrywamy warstwą kremu. (Tak kolejno dwie warstwy, a trzeci biszkopt smarujemy cieniutko kremem na wierzchu i ozdabiamy owocami.)
Prawdę powiedziawszy kolejność warstw i ilość owoców dodanych do tortu może być dowolna, to przecież od nas zależy czy wolimy w deserze więcej truskawek i dżemu, czy bielutkiej masy)
Do brzegu tortu posmarowanego cienko kremem przykładamy obcięte z jednej strony biszkopty, całość przewiązujemy ozdobną wstążką. Smacznego:)